medycyna naturalna stara się patrzeć na człowieka całościowo. Podczas wywiadu lekarskiego u naturoterapeuty słyszymy szereg pytań, które w naszym mniemaniu nie mają związku z naszymi dolegliwościami. Lekarz mnie się spytał (a chodziło o nietolerancję mleka krowiego u dziecka) czy mam zimne stopy wieczorami, czy mam zęby leczone kanałowo. To tylko przykład, ale prawda jest taka, że przyczyny pewnych schorzeń są bardzo złożone i należy w diagnozie i leczeniu wziąć pod uwagę wiele czynników. Stres, tryb życia, odżywianie, choroby przebyte w dzieciństwie, rodzaj wykonywanej pracy, tendencje do chorób w rodzinie to tylko przykłady. Więc medycyna naturalna stara się spojrzeć na człowieka jako całość –w zdrowym ciele zdrowy duch i odwrotnie.
Medycyna konwencjonalna skupia się na konkretnych układach, konkretnych grupach organów przez co coraz więcej jest nazw –logów, których nie rozumiemy, o ile nie mieliśmy przyjemności się spotkać na wizycie. To wszystko jest dobre, bo taki lekarz może dogłębnie poznać jakąś dziedzinę, być specjalistą. Ale kij ma dwa końce i często słyszę narzekania ludzi, szczególnie starszych, że leczyli serce, siadła wątroba itd. Ginekolog mając do czynienia z grzybicą dróg rodnych przepisze jej jakiś środek przeciwgrzybiczny w globulkach, działający miejscowo. Jest to efekt wyspecjalizowania, reszta to nie jego działka. Tymczasem grzyby pojawiają się tam, ponieważ już rozgościły się w jelitach. Skoro były w jelitach, miały blisko do pochwy. Należy dotrzeć do przyczyny i tam zacząć leczenie. W obecnym w medycynie konwencjonalnej podziale na „resorty i kompetencje” często nie ma szans na całościowe potraktowanie jakiejś dolegliwości.
Najnowsze komentarze