Jeśli wstydzicie się zapraszać do siebie znajomych, wolicie oglądać telewizję niż szorować podłogę i nie odkładacie rzeczy na swoje miejsce, to jest program w TV który może choć trochę was zmobilizuje.
Mowa o Perfekcyjnej pani domu Anthei Turner. Koncepcja programu jest taka: dwie beznadziejne, chaotyczne, gnuśne panie domu po 3 dniowym szkoleniu u „najlepszej gospodyni Wielkiej Brytanii”, Anthei Turner zakasują rękawy i walczą o tytuł perfekcyjnej pani domu.

Prowadząca program jest strasznie denerwująca i do bólu praktyczna. Z pasją Ziobry lustruje najbardziej zabałaganione domy Wielkiej Brytanii i podpowiada jak można zaprowadzić ład i porządek „aby twoja toaleta była sanktuarium świeżości, a nie publiczną toaletą na dworcu”.
Polecam program niezorganizowanym.
Ale poruszam temat z innej przyczyny. Bardzo mi się spodobało, że Anthea czyści swój dom bez chemii. Używa oczywiście szmatek, gąbeczek, mopów, szczoteczek ale do wody najczęściej wlewa ocet, do kibelka coca colę, na plamy stosuje sól albo sodę oczyszczoną.
Postanowiłam spróbować jej tricków i okazuje się, ze wcale nie trzeba kupować tyle płynów, mleczek, broń Boże chusteczek do mycia. Do tego podpatrzyliśmy u znajomych (pozdrawiamy!) oczyszczać parowy, który czyści tylko wodą. Poza tym to wiadomo, ze zatruwamy się zanieczyszczonym powietrzem (palący nawet na własne życzenie), żywnością (szczególnie wielokrotnie przetwarzane produkty) i jeszcze najróżniejszą chemią (policzmy: płyny do kąpieli/pod prysznic, szampony, antyperspiranty, kremy, balsamy, proszki do prania, płyny do płukania, odświeżacze do powietrza itd.) A tu okazuje się, że tanie (jakieś 0,60zł/szt), ekologiczne i działa. Polecam
Najnowsze komentarze